Proszę to na górze skopiować do nowej karty i posłuchać tej piosenki ;D
Rozdział ZNOWU dla Esti Horanowej bo tylko Ona komentuje <3Przepraszam,że taki KRÓTKI! ;_;
________________________________________
*Oczka Niall'a*
-Ale jak to?!......Dobrze....Żegnam....
Byłem zdenerwowany.W tym klubie gdzie miały być urodziny Mell coś się stało i nie mogą nam tego wynająć.Powiedziałem o tym chłopcom..
-To może zróbmy jej urodziny na łące.?
Zapytał Liam..
-Tak...Będzie miała orginalne urodziny hmm?
Dokończył Harry..
Zgodziliśmy się.Zaczęliśmy przygotowania do jej urodzin.Per,Dan i El wyciągnęły Mellodie do kina...Miejmy nadzieję,że szybko nie przyjdą.Ja,Zayn i Louis pojechaliśmy na łąkę,aby móc posprawdzać i zaplanować przyjęcie.Natomiast Liam,Louis i Harry zostali w domu i czekają na zamówione rzeczy i prezent dla Mell...Z nami by pewnie pojechał Liam,ale nie mam zamiaru zostawiać w domu Harrego z Louisem bo byłby busz.Niestety nie chcieli się rozdzielić.No cóż.Ta ich miłość braterska czasem wkurza.Po około 30 minutach dojechaliśmy na miejsce.
Było strasznie dużo żółtych kwiatów...Jednak plus był tego,że ulubionymi kolorami Mell jest właśnie żółty,zielony,niebieski i biały.Kocha także czerwień,fiolet i czerń...**Na jednej z pagórek postawiliśmy stół na ,którym będzie stał sprzęt didżeja.Na DJ zamówiliśmy 20-letniego chłopaka,który ma doświadczenie.Na jeszcze innym stole ustawiliśmy będą przekąski i picia.Najlepsze jest to,że wszelakie trunki będą w otwartym bagażniku w samochodzie Louisa.Po około godzinie układania stołów i rozmawiania co gdzie będzie przyjechał Liam,Lou i Hazz...W bagażniku,tylnych siedzeniach i na kolanach Louis były pudełka z trunkiem i resztą...Trochę dalej od imprezy postawiliśmy 10 namiotów.W końcu nie będzie mało osób.W szczególności spełnię marzenie Mellodie....Ale o tym potem.W każdym namiocie był duży materac po dwie poduszki i dwie kołdry,oraz dwa soki,woda i ciasteczka.Na szczęście ta łąka jest daleko lasu i daleko miasta.To teren wykupiony przez naszego menagera .Po prosiliśmy go i udało się zdobyć miejsce na urodziny.Jeszcze jedna niespodzianka dla Mell to taka,że ja i ona zostaniemy tu jeszcze na dłużej.My czyli One Direction mamy teraz trzy miesiące wolnego za to,że nasza trasa trwała 2 miesiące dłużej niż powinna. Mellodie i ta jej szkoła.Na szczęście lub nie w jej szkole wybuchła rura.Zginą Pan woźny.Dlatego też do odwołania nie chodzą do szkoły.Poustawialiśmy wszystko na swoich miejscach. (Opisane masz to wcześniej tam gdzie są dwie gwiazdki ** XD)
Zajęło nam to około godziny.Gdy skończyliśmy ustawiliśmy małe okrągłe plastikowe stoliki i krzesełka.Wyszło nam to całkiem nieźle.Nie wiem czy wspomniałem,ale zdecydowaliśmy się na takie urodziny,ponieważ przez dwa tygodnie ma być bardzo ciepło..W Londynie nie ma czegoś takiego jak Jesień i musi być zimno.Tutaj jest pogoda nieprzewidywalna.Znaczy no może być trochę z lata tak jak przez te dwa tygodnie lub trochę z jesieni.Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
-Siemka Niall my już wracamy do domu.Sorki kończe..
Była to Ell...Udało się jej tylko tyle powiedzieć bo pewnie Mell była gdzieś w pobliżu.Zebraliśmy się i pojechaliśmy do domu.
Byłem zdenerwowany.W tym klubie gdzie miały być urodziny Mell coś się stało i nie mogą nam tego wynająć.Powiedziałem o tym chłopcom..
-To może zróbmy jej urodziny na łące.?
Zapytał Liam..
-Tak...Będzie miała orginalne urodziny hmm?
Dokończył Harry..
Zgodziliśmy się.Zaczęliśmy przygotowania do jej urodzin.Per,Dan i El wyciągnęły Mellodie do kina...Miejmy nadzieję,że szybko nie przyjdą.Ja,Zayn i Louis pojechaliśmy na łąkę,aby móc posprawdzać i zaplanować przyjęcie.Natomiast Liam,Louis i Harry zostali w domu i czekają na zamówione rzeczy i prezent dla Mell...Z nami by pewnie pojechał Liam,ale nie mam zamiaru zostawiać w domu Harrego z Louisem bo byłby busz.Niestety nie chcieli się rozdzielić.No cóż.Ta ich miłość braterska czasem wkurza.Po około 30 minutach dojechaliśmy na miejsce.
Było strasznie dużo żółtych kwiatów...Jednak plus był tego,że ulubionymi kolorami Mell jest właśnie żółty,zielony,niebieski i biały.Kocha także czerwień,fiolet i czerń...**Na jednej z pagórek postawiliśmy stół na ,którym będzie stał sprzęt didżeja.Na DJ zamówiliśmy 20-letniego chłopaka,który ma doświadczenie.Na jeszcze innym stole ustawiliśmy będą przekąski i picia.Najlepsze jest to,że wszelakie trunki będą w otwartym bagażniku w samochodzie Louisa.Po około godzinie układania stołów i rozmawiania co gdzie będzie przyjechał Liam,Lou i Hazz...W bagażniku,tylnych siedzeniach i na kolanach Louis były pudełka z trunkiem i resztą...Trochę dalej od imprezy postawiliśmy 10 namiotów.W końcu nie będzie mało osób.W szczególności spełnię marzenie Mellodie....Ale o tym potem.W każdym namiocie był duży materac po dwie poduszki i dwie kołdry,oraz dwa soki,woda i ciasteczka.Na szczęście ta łąka jest daleko lasu i daleko miasta.To teren wykupiony przez naszego menagera .Po prosiliśmy go i udało się zdobyć miejsce na urodziny.Jeszcze jedna niespodzianka dla Mell to taka,że ja i ona zostaniemy tu jeszcze na dłużej.My czyli One Direction mamy teraz trzy miesiące wolnego za to,że nasza trasa trwała 2 miesiące dłużej niż powinna. Mellodie i ta jej szkoła.Na szczęście lub nie w jej szkole wybuchła rura.Zginą Pan woźny.Dlatego też do odwołania nie chodzą do szkoły.Poustawialiśmy wszystko na swoich miejscach. (Opisane masz to wcześniej tam gdzie są dwie gwiazdki ** XD)
Zajęło nam to około godziny.Gdy skończyliśmy ustawiliśmy małe okrągłe plastikowe stoliki i krzesełka.Wyszło nam to całkiem nieźle.Nie wiem czy wspomniałem,ale zdecydowaliśmy się na takie urodziny,ponieważ przez dwa tygodnie ma być bardzo ciepło..W Londynie nie ma czegoś takiego jak Jesień i musi być zimno.Tutaj jest pogoda nieprzewidywalna.Znaczy no może być trochę z lata tak jak przez te dwa tygodnie lub trochę z jesieni.Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
-Siemka Niall my już wracamy do domu.Sorki kończe..
Była to Ell...Udało się jej tylko tyle powiedzieć bo pewnie Mell była gdzieś w pobliżu.Zebraliśmy się i pojechaliśmy do domu.
*Oczami Mellodie*
Nie wiem o co chodzi dziewczynom.Kocham je jak siostry,ale irytuje mnie ich zachowanie.Wyciągają mnie na zakupy a jak im mówię,że chcę już iść do domu to nie chcą mnie tam zabrać.Niall dzisiaj cały dzień siedzi w domu więc chciałam z nim trochę czasu spędzić.Jest już 17 a my dopiero wracamy.(LUB Elenour nie wiem jak to się pisze xD)
Eleanor wykonała szybki telefon.Nawet nie wiem do kogo.Jakoś wszyscy są tacy tajemniczy.Wróciliśmy do domu.Szczerze byłam zła.Nie lubię chodzić po mieście bez celu,a one mi kazały.W sumie mogłam wyjść i pójść do domu ale to moje przyjaciółki.Nie chciałam im sprawić przykrości.Weszłam do domu i nie zastałam chłopaków.
-Dziewczyny ja idę pod prysznic jestem padnięta...
Uśmiechnęłam się i poczłapałam do mojego pokoju.Wzięłam luźny dres i poszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.
Związałam włosy w luźną kitkę i zmyłam makijaż.Chłopaki nie raz mnie widzieli bez i mówią,że i tak mi ładnie.Na bosaka zeszłam na dół.Było słychać chłopców...
-Co tak ładnie pachnie?
Powiedziałam wchodząc do kuchni...Wszyscy spojrzeli na mnie z przerażeniem,a Niall schował coś za plecy...Wysłałam im pytające spojrzenie.Popatrzyli po sobie.Blondyn zaczął się wycofywać i z czymś w ręku wybiegł z domu.Wszyscy odetchnęli z ulgą.Wolałam nie wnikać w nic.Podeszłam do lodówki i wzięłam wielkiego świeżego ogórasa.Obrałam go i pokroiłam na grube podłużne paski i zaczęłam wcinać jak Lou marchewki.Nie wiem czemu,ale te warzywa są pyszne.Poszłam znów do pokoju nie odzywając się i usiadłam na łóżku....Nagle drzwi się otworzyły i ukazał mi się...
_____________________________________________________
W końcu mam czas coś napisać...Może nie jest genialne,ale jest...No i PRZEPRASZAM,że taki krótki..Szkoła prace domowe i wiecie jak to jest.3 komentarze i pomyślę nad następnym <69
(JEEST KRÓTKI)
Eleanor wykonała szybki telefon.Nawet nie wiem do kogo.Jakoś wszyscy są tacy tajemniczy.Wróciliśmy do domu.Szczerze byłam zła.Nie lubię chodzić po mieście bez celu,a one mi kazały.W sumie mogłam wyjść i pójść do domu ale to moje przyjaciółki.Nie chciałam im sprawić przykrości.Weszłam do domu i nie zastałam chłopaków.
-Dziewczyny ja idę pod prysznic jestem padnięta...
Uśmiechnęłam się i poczłapałam do mojego pokoju.Wzięłam luźny dres i poszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.
Związałam włosy w luźną kitkę i zmyłam makijaż.Chłopaki nie raz mnie widzieli bez i mówią,że i tak mi ładnie.Na bosaka zeszłam na dół.Było słychać chłopców...
-Co tak ładnie pachnie?
Powiedziałam wchodząc do kuchni...Wszyscy spojrzeli na mnie z przerażeniem,a Niall schował coś za plecy...Wysłałam im pytające spojrzenie.Popatrzyli po sobie.Blondyn zaczął się wycofywać i z czymś w ręku wybiegł z domu.Wszyscy odetchnęli z ulgą.Wolałam nie wnikać w nic.Podeszłam do lodówki i wzięłam wielkiego świeżego ogórasa.Obrałam go i pokroiłam na grube podłużne paski i zaczęłam wcinać jak Lou marchewki.Nie wiem czemu,ale te warzywa są pyszne.Poszłam znów do pokoju nie odzywając się i usiadłam na łóżku....Nagle drzwi się otworzyły i ukazał mi się...
_____________________________________________________
W końcu mam czas coś napisać...Może nie jest genialne,ale jest...No i PRZEPRASZAM,że taki krótki..Szkoła prace domowe i wiecie jak to jest.3 komentarze i pomyślę nad następnym <69
(JEEST KRÓTKI)
jeeeest super! :)
OdpowiedzUsuńchcę kolejny, chcę kolejny, chcę kolejny...
aha no i jestem ciekawa co Niall chce wypełnic z tej jej listy :D
dawaj jak najprędzej :)
Postaram się...Jednak nie wiem,ponieważ szkoła ;_;
OdpowiedzUsuńSuper jest ten blog...Jestem ciekawa jak beda wyglądać jej urodziny...Niemogę się doczekać następnego rozdziału/Angela
OdpowiedzUsuń